Ekspres do kawy na kapsułki Tchibo Caffisimo Pure White!

Kochani!

Jakiś czas temu trafił w moje ręce ekspres do kawy Tchibo Caffisimo Pure White. Dostałam go w ramach testowania od marki Tchibo i portalu Rekomendujto.pl . Do ekspresu dostałam 150 różnych kapsułek abym mogła przetestować różne rodzaje kawy. Moja przesyłka wyglądała tak:

Za kilka dni napiszę dłuższą recenzję ekspresu i kapsułek (chcę spróbować każdej kawy i dać do przetestowania moim najbliższym :) )

Będę też miała dla Was atrakcyjną niespodziankę, dlatego wyczekujcie wpisu :) 

W międzyczasie odbywa się konkurs, w którym biorę udział, dlatego jeśli macie chwilkę serdecznie Was proszę o głosy :) Trzeba wejść na stronę:


http://zakochaniwcafissimo.pl/galeria

i znaleźć moje zdjęcia 

 

a później kliknąć pod nimi serduszko :) Głosować można codziennie :) z góry dziękuję za Wasze głosy!

Witajcie ponownie!

Witajcie Kochani!

W moim życiu ostatnio działo się wiele, pisanie pracy inżynierskiej, obrona, następnie studia magisterskie (badania i pisanie pracy, następnie obrona). W międzyczasie jeszcze zaczęłam (i zdążyłam już skończyć) dodatkowy kierunek – technik weterynarii, czyli coś co zawsze chciałam robić :) Nie muszę chyba pisać, że nauka, praktyki oraz dyżury w gabinetach weterynaryjnych zajęły mi mnóstwo czasu i niestety siłą rzeczy blog poszedł w odstawkę :(

Bardzo się za Wami stęskniłam i chciałabym znowu informować Was o testowanych przeze mnie nowościach!

W niedalekiej przyszłości będę miała dla Was bombową relację, dlatego wyczekujcie jej z niecierpliwością. Nieoficjalnie napiszę, że pojawi się dosłownie w przeciągu kilku dni :)

Buziaki!

Paczka od Ulibrzyduli!

Witajcie!

Z powodu strasznego zamieszania na uczelni mam jeszcze mniej czasu niż podczas sesji, dlatego nie jestem chwilowo w stanie dodawać notek tak często jakbym chciała :(

Jednak w dzisiejszej krótkiej notce chciałam się pochwalić jakimi kosmetykami podzieliła się ze mną Kasia z blogu ulabrzydula ( http://ulabrzydula.blog.pl/ ). Wysłała mi paczkę totalnie za darmo, paczka przyszła do mnie w środę wieczorem. Kasia wysłała mi kosmetyki, których miała za dużo lub które jej nie podpasowały lub którymi postanowiła się ze mną podzielić. Uważam, że to mega miłe z jej strony, i dlatego jeszcze raz baaaardzo Ci dziękuję Kochana! <3

 Jak widać dostałam szampon przeciwłupieżowy firmy Green Pharmacy, odżywkę Dove do włosów farbowanych, nawilżający balsam do stóp z Avonu oraz srebro koloidalne firmy Altermedica.

Dostałam też duraline z Inglota, z którego się niezmiernie cieszę, ponieważ miałam w planach kupić ten produkt i przetestować. Oprócz tego dostałam tez róż do policzków z Inglota, zaczęłam juz nawet testowanie, ale z opinią na temat wszystkich produktów jeszcze się wstrzymam, na pewno pojawią się osobne recenzje. Kasia dorzuciła mi też próbki różnych kosmetyków (widoczne na zdjęciu poniżej), na pewno dam znać jeśli mnie zachwycą.

Także po raz kolejny bardzo dziękuję Kasi i wszystkich zapraszam na jej bloga. Zaczęłam już powoli testowanie produktów, także za jakiś czas możecie spodziewać się pierwszych recenzji.

Do następnego, buziaki!

Bioderma Atoderm Nutritive Odżywczy krem do skóry suchej i odwodnionej

Dzisiejsza notka będzie o kremie na dzień firmy Bioderma. Jest to odżywczy krem do skóry suchej i odwodnionej. Kupiłam go jakiś czas temu s promocji w Super Pharmie za 10 zł.

Pojemność: 40 ml

Cena: ok 60 – 70 zł

Opis producenta:

„ Odżywczy krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, osłabionej i wrażliwej, zarówno w dzień, jak i w nocy. Zawiera masło shea oraz wyciąg z awokado posiadające właściwości wzmacniające, odżywcze i odbudowujące. Krem bogaty jest również w wazelinę i glicerynę, które zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia skóry.”

Skład:

Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cetearyl Alcohol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Palmitate, Pentylene Glycol, Mannitol, Xylitol, Rhamnose, Fructooligosaccharides, Laminaria Ochroleuca Extract, Squalane, Persea Gratissima (Avocado) Oil Unsaponifiables, Parrafin, Cera Microcristallina, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Cetearyl Glucoside, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polysorbate 60, Glyceryl Polyacrylate, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide.

Zalety produktu:

+ niesamowicie wydajny, wystarczy na prawdę niewielka ilość aby porządnie pokryć nim całą twarz

+ nawilża i natłuszcza skórę (idealny na zimę)

+ ma bogatą konsystencję, jest bardzo treściwy

+ skóra jest po nim miękka

+ nie wywołuje reakcji alergicznych, nie podrażnia

+ nadaje się pod makijaż

Minusy:

- strasznie się świeci, trzeba porządnie przypudrować

- dosyć długo się wchłania

- na początku trochę mnie zapchał

- w regularnej cenie jest strasznie drogi

- trzeba rozciąć opakowanie żeby wydobyć produkt, ponieważ kiedy produkt się kończy nie da się go inaczej wyciągnąć

Jak dla mnie krem jest ok, nie mam odwodnionej ani suchej skóry, dlatego nie wiem jak się sprawdzi na bardzo potrzebującej cerze. Za tak wysoką cenę nigdy bym go nie kupiła, chociaż dobrze nawilża i natłuszcza skórę i jest na prawdę wydajny. Cieszę się, że mogłam go przetestować kupując go po niskiej cenie, jednak zostanę przy równie dobrych i o wiele tańszych kremach :)

Nivea aqua effect regenerujący krem na noc

Witajcie!

Na początku notki chciała bardzo przeprosić, za ostatnie rzadkie pisanie notek, ale miałam masę nauki. Na szczęście mam to już za sobą, od piątku jestem Inżynierką Zootechniki! :)  Teraz znowu mogę dla Was testować produkty.

Dzisiejsza notka będzie o kremie regenerującym na noc Nivea aqua effect. Jest to moje drugie opakowanie, używam go od dawna, miałam przerwę gdy używałam kremu z Oriflame z witaminą C.

Pojemność: 50 ml

Cena: ok 15 zł

Opis:

„Krem na noc wzbogacony w witaminę E i Hydra IQ:
- zapewnia głębokie nawilżenie,
- wspiera proces regeneracji skóry nocą, dzięki swojej pielęgnującej formule z prowitaminą B5,
- pielęgnująca formuła z witaminą E sprawia, że Twoja skóra nad ranem jest wypoczęta i świeża.
Skóra jest intensywnie nawilżona i zregenerowana, wygląda zdrowo i pięknie.”

Skład:

Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Triisostearin, Cetearyl Alcohol,Isopropyl Palmitate, Glyceryl Glucoside,Hydrogenated Coco-Glycerides, Methylpropanediol,C12-15 Alkyl Benzoate, Synthetic Beeswax, Glyceryl Stearate Citrate, Panthenol, Tocopheryl Acetate,Nelumbium Speciosum Flower Extract, Propylene Glycol, Sodium Carbomer, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Trisodium EDTA, Benzoic Acid, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Geraniol, Benzyl Alcohol,Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, BHT, Parfum.

Zalety produktu:

+ dobrze nawilża

+ odżywia

+ regeneruje

+ gęsty i treściwy, jednak się nie lepi

+ nie zapycha

+ nie uczula, nie wywołuje reakcji alergicznych

+ bardzo wydajny

+ tani

+ ma zapach typowy dla kremów tej firmy

+ ładne, ciemne opakowanie ( chroni krem przed dostępem promieni słonecznych, przez co dłużej zachowuje on swoje właściwości)

Minusy:

- dosyć długo się wchłania

- trochę za tłusty

- cera po nim się świeci

- mało higieniczne rozwiązanie, ponieważ trzeba grzebać w kremie, żeby go nabrać

Mimo kilku minusów uważam, że jak dla mojej młodej cery krem jest w zupełności wystarczający, gdyby był troszkę mniej tłusty i się nie świecił byłby dla mnie idealny ;)

Lakier Essie Nail Polish Clambake

Tematem dzisiejszej notki będzie lakier Essie w kolorze Clambake. Kupiłam go po świętach na przecenie w Super Pharmie za 21 zł. Już od dawna czaiłam się na lakiery Essie, ale szkoda mi było wydać tyle kasy na lakier. Od kiedy go kupiłam nie schodzi z moich paznokci :)

Pojemność: 13,5 ml

Cena: ok 35 zł

Opis:

„Ten klasyczny bestseller Clam Bake jest ulubionym odcieniem celebrytek takich jak Gwyneth Paltrow i Scarlett Johansson . Ognista, atomowa, pomidorowa czerwień Clam Bake jest wzmocniona odrobiną pomarańczowego odcienia. Powstał w 2004 roku, a po 10 latach jest nadal popularny. Ostatnio został uznany za ”Najlepszy kosmetyk urodowy” przez Allure.com w Wielkiej Brytanii. Ten odcień wystarczy do wyostrzenia Twojego stroju!”

Tak wyglądał na moich paznokciach na drugi dzień od pomalowania:

Po 5 dniach od nałożenia wyglądał tak:

a po 9 tak:

Zalety produktu:

+ niesamowicie długo utrzymuje się na paznokciach (nosiłam go 10 dni, później zmyłam, bo końcówki zaczęły się ścierać)

+ piękny kolor

+ bogata gama kolorystyczna

+ szeroki pędzelek, dzięki któremu można szybko pomalować całą płytkę

+ łatwo dostępne w drogeriach oraz perfumeriach

+ często można je znaleźć na promocjach 

+ odpowiednia konsystencja ( nie za rzadka ani nie za gęsta)

Minusy:

- regularna cena jest jak dla mnie zbyt wysoka

- potrzebne są 3 warstwy do całkowitego krycia

- schnie dosyć powoli

- malując paznokcie trzeba uważać, żeby nie zrobić sobie smug

Polubiłam ten lakier, jednak nie dałabym za niego 35 zł. Mam go zbyt krótko, aby dokładnie ocenić wydajność i to, jak szybko zasycha.Kolor mnie zachwycił, trwałość również i jeśli będą kiedyś na promocji być może skuszę się na inny kolor :)

Inglot Freedom System pojedynczy cień 330

Dzisiejszą notkę poświęcę pojedynczemu cieniowi z serii freedom system firmy Inglot. Posiadam taki w odcieniu 330, jest matowy w kolorze skóry (na takim mi zależało, chciałam jak najbardziej neutralny).

Jak wiadomo Inglot jest polską firmą, która niejednokrotnie bywa porównywana do MAC’a. Dlatego postanowiłam wypróbować cienie i zakupiłam wkład do paletki.

Pojemność: 2,5 g

Cena: 12 zł

Opis producenta:

„ Cienie do powiek w systemie Freedom, układane w palety cieni na życzenie klienta, dostępne jakw postaci kółek, paluszków czy ogromnych kwadratów, układane wedle życzenia. Dostępne palety 3, 4, 5, 8, 16, 30.
Cienie można wyjmować, przekładać, komponować samodzielnie w domu. 
mają mocny pigment i kremowa konsystencja, do dyspozycji jest też duży wybór kolorów.

NIE ZAWIERA PARABENÓW

NIE TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH”

Jeśli chodzi o wkłady w formie kółek, zostają one powoli wycofywane z asortymentu, dlatego w poszczególnych salonach możemy ich już nie znaleźć.

Skład:

 Zalety produktu:

+ łatwe w aplikacji

+ wydajne

+ bez bazy trzyma się pół dnia, później troszkę się rolują (mam lekko tłuste powieki, inne cienie znikały u mnie po ok 3 godzinach)

+ natomiast z bazą trzyma się w stanie niezmienionym cały dzień (mimo tłustości powiek)

+ super pigmentacja

+ nie osypuje się

+ cena

+ dostępność

+ ogromny wybór kolorów, odcieni, wykończeń

+ możliwość skomponowania własnej paletki

+ nie testowany na zwierzętach

Minusów wyjątkowo brak :)

Szczerze mówiąc zakochałam się w tym cieniu, jest idealny do codziennego makijażu i jeśli mi się skończy, od razu pobiegnę po drugi. Do tego przy większym napływie gotówki (albo przy okazji zakupów :)) kupię jeszcze kilka kolorów. Serdecznie polecam każdemu wypróbowanie tych cieni, są świetne, trwałe i tanie! :)

Siquens MedExpert krem przeciwko niedoskonałościom

Dzisiaj poświęcimy trochę czasu kremowi Siquens MedExpert. Kupiłam go we wrześniu na promocji w Super Pharmie, zapłaciłam za niego 10 zł. Zużyłam go już jakiś czas temu i teraz chciałabym Wam go przybliżyć.

Pojemność: 30 ml

Cena: ok 35 zł

Opis producenta:

„ Likwiduje przyczyny powstawania niedoskonałości oraz redukuje już istniejące. Poprawia wygląd skóry zapewniając jej odpowiednie nawilżenie, jednocześnie matując błyszczące partie. Działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie*.
Normalizuje wydzielanie sebum i matuje. Zwęża pory i redukuje zaskórniki.
Wyrównuje koloryt skóry i poprawia jej ogólny wygląd.
Nawilża i regeneruje. Nie podrażnia i nie wysusza.
Doskonały jako baza pod makijaż.
Siquens MedExpert krem przeciwko niedoskonałościom, dzięki zawartości NDGA, kwasu oleanolowego oraz ekstraktu roślinnego bogatego w protoberberyny, a także właściwościom osmotycznym i hamującym aktywność 5 – alfa – reduktazy, wszechstronnie walczy z niedoskonałościami skóry, likwidując przyczyny ich powstawania oraz redukując już istniejące. Dzięki kompleksowi minerałów (Ca, Cu, Mg, Zn) poprawia wygląd skóry, zapewnia jej odpowiednie nawilżenie i przyspiesza regenerację. Nie podrażnia i nie wysusza.
Zawiera formułę DermoSekwencyjną umożliwiającą stopniowe uwalnianie substancji czynnych i aktywne działanie kremu przez cały dzień lub noc. 
Nie zawiera parabenów ani parafiny. Przebadany dermatologicznie.
* Na podstawie badań przeprowadzonych dla składników kremu.
Działanie składników aktywnych potwierdzone badaniami klinicznymi in vitro:
- inaktywacja bakterii Propionibacterium Acnes i Acinetobacter Calcoaceticu 100%,
- działanie przeciwzapalne 72%,
- hamowanie 5 – alfa – reduktazy o 68%,
- hamowanie rozwoju keratynocytów o 54%,
oraz in vivo:
- redukcja łojotoku o 44%,
- redukcja zaskórników o 35%,
- redukcja krostek o 32%,
- redukcja efektu błyszczenia o 21%,
- zmniejszenie porów o 16% „

Skład:

 Aqua, Cetearyl Ethylhexanoate, Cyclopentasiloxane, Cetyl Alcohol, Isohexadecane, Butylene Glycol / Alomnd Oil PEG-6-Esters / Caprylyl Glycol / Glycerin / Carbomer / Nordihydroguaiaretic Acid / Oleanolic Acid, Butylene Glycol / Enantia Chlorantha Bark Extract / Oleanolic Acid, Glycerin, Propylene Glycol / Glycerin / Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum / Caesalpinia Spinosa Gum, Macadamia Integrifolia Seed Oil / Tocopherol, Polyacrylamide / Hydrogenated Polydecene / Laureth-7, Glyceryl Stearate Citrate, Stearyl Alcohol, Magnesium Aspartate / Zinc Gluconate / Copper Gluconate / Calcium Gluconate, Dimethicone, Tocopherol, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol / Methylchloroisothiazolinone / Methylisothiazolinone, Lactic Acid, Parfum / Benzyl Salicylate, BHA (15.06.2011)

Zalety:

+ nie zapycha

+ nie uczula, nie podrażnia

+ nadaje się pod makijaż

+ nie zatyka porów

+ ma gęsta konsystencję, jednak ładnie się wchłania

+ bezzapachowy

+ nie klei się

+ całkiem dobrze nawilża

Minusy:

- nie zwęża porów

- nie redukuje zaskórników

- nie matuje

- nie działa na pojedyncze wypryski ( nie mam trądziku)

- nie zmniejsza łojotoku

- nie wyrównuje kolorytu skóry

- nie zauważyłam żadnej regeneracji

- niezbyt wydajny

- w regularnej cenie dosyć drogi (35 zł za 30 ml mało wydajnego kremu to sporo)

Jak dla mnie sprawdza się tak samo jak najzwyklejszy krem Nivea, nie spełnia większości obietnic producenta, jest drogi i średnio wydajny, dlatego raczej nie polecam nikomu. Cieszę się jednak,  że miałam okazję go przetestować (tym bardziej, że zapłaciłam za niego 10 zł). Uważam, że bardziej pasuje mi zwykły krem Nivea, do tego już na pewno nie wrócę :)

Rimmel Lash Accelerator Endless tusz do rzęs czarny

Tematem dzisiejszej notatki będzie tusz do rzęs Lash Accelerator Endless firmy Rimmel. Kupiłam go w listopadzie na promocji -40% na kolorówkę, za niecałe 20 zł. Od tego czasu codziennie go używam i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona.

Pojemność: 10 ml

Cena: ok 30 zł

Opis producenta:

„ Nowa maskara Lash Accelerator Endless, dzięki nowej, unikalnej formule oraz szczoteczce, wydłuża rzęsy do granic możliwości. Formuła z mikro włóknami oraz idealnie chwytająca rzęsy szczoteczka wydłużają je, powodując natychmiastowy efekt. Rzęsy w mgnieniu oka wyglądają na dłuższe. Kompleks Grow – Lash wspomaga naturalny wzrost rzęs. Formułę tuszu tworzą dwa kluczowe składniki:
- ProcapilŸ – aktywny składnik, który poprawia mikrokrążenie w cebulce włosa. Odżywia i dotlenia rzęsy zapobiegając ich wypadaniu,
- keratyna – naturalny budulec włosów i rzęs. Pogrubia, wzmacnia i regeneruje rzęsy, wzmacniając ich odporność na uszkodzenia.
Rzęsy dzień po dniu, są odżywione, wyraźnie wzmocnione, co wspomaga ich naturalny wzrost.
Rimmel Lash Accelerator Endless to również wyjątkowe opakowanie – eleganckie i smukłe, idealnie nawiązuje do korzyści płynących z nowej formuły oraz zapowiadanego efektu rzęs. Oryginalny metaliczny żółty kolor z czarną nakrętką i grafiką oraz paski sugerujące przyśpieszenie w idealny sposób oddają charakter maskary. Maskara Lash Accelerator Endless jest dostępna w kolorze czarnym. Wewnątrz ergonomicznego opakowania znajduje się szczoteczka, która precyzyjnie pokrywa każdą pojedynczą rzęsę i sprawia, że rzęsy są wydłużone w nieskończoność. „

Zalety produktu:

+ świetna silikonowa szczoteczka, na którą nabiera się odpowiednia ilość tuszu i łatwo nią pięknie wyczesać rzęsy

+ troszkę wydłuża rzęsy

+ niesamowicie pogrubia

+ nie skleja rzęs

+ nie robi grudek, ani efektu „pajęczych nóżek”

+ ładnie podtrzymuje podkręcenie rzęs zalotką

+ rzęsy są po nim nadal elastyczne

+ piękna, nasycona czerń

+ bardzo wydajny tusz

+ nie zasycha szybko w opakowaniu

+ jest dosyć trwały, nie rozmazuje się tak łatwo

+ ma piękne ( moim zdaniem) opakowanie

+ przyjemnie się zmywa

+ nie odbija się na górnej ani dolnej powiece

+ nie drażni oczu

Minusy:

- delikatnie się osypuje po kilku godzinach

- nie zauważyłam, żeby moje rzęsy chociaż trochę urosły

- na początku konsystencja jest zbyt mokra, wtedy trochę skleja rzęsy

Bardzo przyjemny tusz, po delikatnym przeschnięciu daje super efekty. Niedrogi, szczególnie w promocjach, zdecydowanie wart wypróbowania ;)

Zakupy / Haul zakupowy grudzień 2013 – styczeń 2014

Witam w Nowym Roku!

Po pierwsze chciałabym przeprosić za tak długą nieobecność, miałam sporo rzeczy do zrobienia i chciałam spędzić czas z najbliższymi bez komputera ;)

Na wyprzedażach od końca grudnia poczyniłam drobne zakupy, którymi chciałam się z Wami podzielić.

Na wyprzedaży poświątecznej w Super Pharmie kupiłam:

~ płyn do demakijażu oczu Garniera, zapłaciłam 10,49 zł( cena regularna to ok 13 zł)

~ odżywkę do włosów Dove Damage Solutions split ends therapy, zapłaciłam 6,99 zł (cena regularna to ok 12 zł)

~ lakier do paznokci Essie w kolorze „clambake” , zapłaciłam 20,99 zł (cena regularna to ok 35 zł)

Również w Super Pharmie na tej samej wyprzedaży kupiłam:

~ kredkę do oczu Max Factor w odcieniu 090 Natural Glaze, zapłaciłam 16,79 zł (cena regularna to ok 28 zł)

~ sztuczne rzęsy Essie, zapłaciłam 6,99 zł ( cena regularna to ok 11 zł)

Wstąpiłam również do MAC’a, gdzie co prawda nie było wyprzedaży, jednak kupiłam korektor pro longwear concealer w odcieniu NC 25. Zapłaciłam za niego 74 zł (regularna cena).

Przed świętami zamówiłam na allegro sztuczne rzęsy MAC’a, chociaż średnio wierzę w ich autentyczność. Jednak razem z przesyłką zapłaciłam za nie 15 zł, dlatego się skusiłam.

Kupiłam zamszowe botki na obcasie w Bershce, nie wiem, czy jest to nowa kolekcja, ale nie były przecenione. Zapłaciłam za nie 149 zł.

W Stradivariusie kupiłam T-shirt z nadrukiem, był przeceniony z 39,99 zł na 29,99 zł. Kupiłam rozmiar S, chciałam kupić jeszcze inne wzory, ale zostały wcześniej sprzedane.

Na koniec kupiłam w Croppie zwykłą bokserkę w rozmiarze M, była przeceniona z 19,99 zł na 9,99 zł.

To na razie wszystkie moje zakupy, chociaż nie ukrywam, że mam jeszcze zamiar przejść się na zakupy zanim się skończą wyprzedaże ;)

A Wy byłyście na poświątecznych zakupach? Jeśli tak, to bardzo jestem ciekawa co upolowałyście.

Buziaki! :*